Lincz na metaforze

Świat nieszczęśliwie upadł na głowę, a następnie oszalał. Może nie cały, ale niektóre jego fragmenty na pewno nie trzymają pionu.

Oto Andrzej Saramonowicz, reżyser i scenarzysta („Lejdis”, „Testosteron”), zabrał głos w sprawie dozwolonej i niedozwolonej ekspresji patriotyzmu. Na swoim fejsbuku grzmi potężnie: „W przypadku wideoklipu pań Godlewskich „Biało-czerwone 2018” naruszenie przepisów o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej wydaje się ewidentne. Prokuraturo! Czekam na reakcję!”.

O dobry Wszechprezesie, czy to w ogóle wypada szczuć prokuratorem artystki w dwudziestym pierwszym wieku?

Rozsierdzony tłum komentujących chyżo przystąpił do linczowania siostrzyczek Gie. Poleciały słowne kamienie, oskarżenia o szerzenie pornografii oraz pociski nienawistnej odpłaty (więzienie, tortury, stos, kąpiel w smole i znowu więzienie).

Zaraz się też reżyser Saramonowicz połapał, że swoim wpisem odkorkował większe szambo i że to szambo jest pod niebezpiecznie wysokim emocjonalnym ciśnieniem, zawołał zatem pojednawczo do rozjuszonego tłumu:

„Szanowni państwo, nie obrażajcie pań Godlewskich. Ja się martwię tym, co ich casus przedstawia: schamieniem patriotyzmu wprost niebywałym. Ale winni są Ci, którzy na taką karykaturę patriotyzmu, na taką pokrajskość Polski zezwalają”.

Pofrunęłam bez zwłoki w internety, żeby sprawdzić, kim są Ci, Którzy Na Taką Karykaturę Pozwalają. Postanowiłam zbadać, skąd się wzięły w przestrzeni publicznej siostry Godlewskie. Patrzę, patrzę i oczom nie wierzę, bo ledwie pół roku wstecz siostrami Gie zajmował naszą uwagę sam Marcin Meller w stacji telewizyjnej TVN. A to przecież nie jest ta „ichnia” telewizja, która nam z urzędu narzuca jakieś schamienie, skibolenie i ogólny upadek tudzież i uwiąd!

A zaraz potem ta sama TVN wezwała na odsiecz filozofa Marcina Sawickiego, który obwieścił, co następuje: „Siostry Godlewskie doskonale rozumieją logikę współczesnego marketingu wirtualnego, no bo ostatecznie w tym świecie, w którym żyjemy, ludzka uwaga jest głównym kapitałem, główną walutą”.

Gdy pan filozof na różne sposoby objaśniał fenomen sióstr, dodał jeszcze, że są one „w jakimś sensie” skondensowanym kobiecym pięknem i sukcesem.

Bez większego problemu znalazłam więc odpowiedź nie tylko w kwestii „kto na to pozwala”, ale też przy okazji „kto to promuje i nadaje temu pęd”.

Mam też całkiem odmienne niż oburzony reżyser zdanie w temacie „co ten casus przedstawia” i dlatego wcale się tym wideoklipem nie martwię, a nawet – wyznam – śmieję się jak głupia do sera.

A to dlatego, iż moim zdaniem siostry Godlewskie, zupełnie bez premedytacji, może przypadkowo albo i nie, stworzyły genialną metaforę moralnej kondycji współczesnego futbolu. Metaforę tę można odnieść także do całej sfery sportu, śmiertelnie wzdętego dopingiem i gnijącego pod butem biznesu piwno-diabliwiedząjakiego.

Godlewskie w swoim teledysku ochoczo się rozebrały do rosołu, zostawiając tylko umowne gacie bez tylnej klapy (jak niegdyś piosenkarka Rabczewska serwująca prezydentowi tort). Resztę golizny pomalowały w polskie barwy narodowe, po czym dorwały flagę i jęły wić się w tańcu, prezentując słabo przysłonięte genitalia w pozycji wybieranej przez większość samic w celu odbycia kopulacji. Wywracając oczami i prężąc namiętnie usta (silikon), wyśpiewują nosowo nazwę naszego państwa w kontekście patriotycznym. Jest także coś o piłce nożnej oraz o popcornie. Jednocześnie siostry Gie lubieżnie muskają miejsca, w których kobiety zazwyczaj mają piersi. Ale to wcale nie jest porno ani nic takiego, bo siostry mają tam silikon. Od kiedy to głaskanie silikonu jest pornografią albo jakąś obrazą patriotycznych uczuć, do licha?

Rozumiecie, co mam na myśli, pisząc o metaforze sportu, prawda? Jeśli nie, to wpiszcie w przeglądarkę sport + afera + seks. Zamiast słowa seks możecie wpisać pieniądze albo doping lub dowolne inne świństwo. Jasne?

Siostry Godlewskie to są niewiniątka i grożenie im kodeksem karnym zakrawa na większy obłęd. Albo przeniesienie uczuć dotyczących sportu na obiekt łatwy do zlinczowania.

ANNA NOWAKOWSKA

Zdziwój Nowy, 12 czerwca 2018 r.

Reklamy