Moje mikroby lubią czytać

Powtarza się taki dialog do znudzenia:

– Czy zechciałaby pani, pani Nowakowska, jako ta pisarka udzielić wywiadu?

– Ależ oczywiście, z największą przyjemnością. Czy czytała pani/pan którąś z moich powieści?

– Eee… no tak, przebiegłam mniej więcej.

(Opcjonalnie: Przekartkowałem. Przejrzałam. Zapoznałam się z treścią na podstawie recenzji. I temu podobne).

Nie, wobec powyższego pani Nowakowska nie zechce udzielić wywiadu jako ta pisarka. Co miała do powiedzenia, to napisała w książkach, a co jeszcze będzie miała, to jeszcze napisze.

Wiem, to idiotyczne z mojej strony, że nie chwytam okazji, żeby wypromować własną twórczość. Ale jeszcze bardziej idiotyczne są pogawędki o zadku Maryni z pozycji Maryni. Książki są do czytania, nie do przeglądania. Staromodna jestem i jeśli znajomość z powieścią kończy się u mnie na przeglądaniu, to nie będę gadać z jej autorem, bo niby o czym?

No, ale ja tu, na tej wsi, zupełnie głupieję i nie nadążam za nowoczesnością (i moje mikroby też, ale o tym za chwilę). Nie czaję bazy i nie kumam. Bo weźmy taką akcję „bieg z książką”. Promocja czytania i biegania w jednym. I wszystkim się podoba, w kraju i za granicą, a mnie znowu nie. Nie dlatego, że od biegania dostaję czkawki, lecz z powodu symbolicznej wymowy: z książką się nie biega, książki się nie przebiega.

Można biegać z hamburgerem, czyli z fast foodem, ale z książką należy się obchodzić z szacunkiem: siedzieć (leżeć) i czytać. Delektować się. Obracać w myślach, międlić w mózgowych zwojach, prowadzić dialog (nie zawsze miły) z autorem. Z książką można wyczyniać różne brewerie: wąchać, głaskać, zasypiać z książką na twarzy (chociaż czytniki zubożyły nasze przeżycia w ich zmysłowym potencjale). Ale biegać?

Sami widzicie, że nie nadążam i wcale nie żałuję. Widocznie moje mikroby lubią czytać, a nie lubią biegać.

Bo to wszystko, proszę państwa, jest zasługą lub winą mikrobów.

Już wyjaśniam, chociaż to może się średnio podobać, zważywszy na coraz powszechniejszą obsesję „oczyszczania organizmu”, zwłaszcza wiosną. Na pewno już zgadliście, że znowu narozrabiali naukowcy, acz może lepiej byłoby, gdyby zatrzymali dla siebie tę wiedzę.

„Twoje ciało to nie tylko ty” – podkreśla prof. Ruth Ley z Instytutu Maxa Plancka. A dalej jest już naprawdę dziwnie: wprawdzie nazywam się Ania Nowakowska i uważam się za człowieka, ale z punktu widzenia biologii jestem swoją własną mniejszością. Jest we mnie jedynie 43 procent Nowakowskiej, zatem moja wrodzona skromność ma swoje mocne uzasadnienie. W 57 procentach to, co zwykłam uznawać za swoje ciało, składa się z innych form życia: bakterii, grzybów, wirusów i archeonów. Ten tłumek otrzymał wspólną nazwę mikrobiom i jeszcze raz podkreślam – jest go więcej niż mnie!

Biolodzy, zgodnie ze swą misją, poszukują najbardziej znaczących implikacji tego odkrycia dla zdrowia i dobrostanu naszych 43 procent, czyli pragną wykorzystać mikrobiom dla poprawy ludzkiego zdrowia. (Mikrobiomu nikt nie pyta o zdanie, nikogo nie obchodzi, czego on najbardziej pragnie. Czy lubi czytać, czy woli biegać, albo może nawet czytać w biegu).

Ale pokłosiem tego odkrycia może być także zmiana perspektywy, z jakiej oceniamy siebie samych i siebie nawzajem. Nie będę tego rozwijać, bo niebezpieczny to trop i tak dziwny, że aż kręci się w głowie. Pytam tylko – zważywszy na znaczące powiązania między bio a psyche i umysłem – czy to ja, czy mój mikrobiom podejmuje decyzję, że woli czytać niż biegać? Czyje to są preferencje towarzyskie, czyje poglądy polityczne, czyj apetyt na słodycze?

Wyobraźcie sobie taką scenę z przyszłości: Wysoki sądzie, na podstawie analizy zawartości jelita grubego oskarżonego biegli ustalili, iż to mikrobiom, a nie sam podsądny reagował agresją na widok sąsiada. Dlatego nie jest celowe karanie tych 43 procent, które stoi przed sądem oskarżone o rękoczyny. Należy raczej zastosować karę śmierci – przez podanie antybiotyku – wobec wrogo nastawionego mikrobiomu, a samego podsądnego skierować na rekultywację flory bakteryjnej.

Jak wam się to podoba?

Tak czy inaczej, zachęcam czytelnika do samodzielnego zgłębienia wiedzy o tym odkryciu, bo może się ono okazać kluczowe dla naszej przyszłości jako gatunku. Jeśli w ogóle jesteśmy tym, za kogo się uważamy…

ANNA NOWAKOWSKA

Zdziwój Nowy, 17 kwietnia 2018 r.

Reklamy